iBooks 1.1.1 – słownik i treści multimedialne

Kilka dni temu pojawiła się nowa aktualizacja programu iBooks, oznaczona numerem 1.1.1. Podstawowe mankamenty pozostały (książki jedynie z Project Gutenberg oraz utrudnione dodawanie publikacji spoza iBookstore), ale pojawiły się dwie nowe funkcje, które umacniają pozycję iBooks na tle innych aplikacji do czytania, dostępnych w AppStore.

Słownik

Spośród aplikacji na iOS, których do tej pory używałem, w słownik wyposażona była jedynie Stanza. Przy ciągle niewielkiej dostępności polskojęzycznych tytułów jest to bardzo duża zachęta do sięgnięcia po książki po angielsku.

W porównaniu ze Stanzą, która wyświetla zawartość słownika bez żadnego formatowania, co utrudnia odczytanie znaczenia, w iBooks wszystko podane jest w przejrzysty sposób. Trzy zrzuty ekranowe poniżej. Pierwszy z iPada, dwa kolejne z iPhone’a.

Rola słownika dostępnego bezpośrednio z aplikacji pozwala skupić się na treści. Nie przechodzimy do innej aplikacji by coś sprawdzić, co za każdym razem rozprasza uwagę i stwarza niebezpieczeństwo, że wylądujemy na Twitterze lub Facebooku.

Druga istotna zaleta to nieformalność. Do tej pory, przy średniej znajomości angielskiego czytanie fajnej powieści prędzej czy później wiązało się ze studiowaniem tekstu i kończyło zaśnięciem z dwiema książkami – tą dodatkową był słownik. Była to bariera, która przeszkadzała w sięgnięciu po anglojęzyczną lekturę wtedy, gdy mieliśmy ochotę na niczym niezmąconą przyjemność czytania książki.

O słowniku rozpisuję się dlatego, że według mnie długo nie będzie w Polsce dużego wyboru polskich e-książek, co nie powinno być jednak pretekstem do wstrzymywania się przed sięgnięciem po książkę elektroniczną.

Książki multimedialne

iBooks to druga po Kindle aplikacja na iOS, która daje możliwość odczytywania umieszczonych wewnątrz książek treści multimedialnych: słuchania plików audio i oglądania filmów.

Jest to na razie funkcjonalność teoretyczna, ale bardzo wiele mówiąca. Mianowicie daje sygnał dla twórców aplikacji, wydawców i autorów, by zamiast tworzyć książki-aplikacje i sprzedawać jest w AppStore, umieszczać je w iBookstore. Dla użytkownika jest to kolejny powód, by wybrać iBooks jako podstawowe miejsce do gromadzenia książek elektronicznych.

Z pozostałych zmian warto wymienić poprawione działanie aplikacji przy czytaniu pdf-ów oraz możliwość powiększania zdjęć/ilustracji po podwójnym tapnięciu.

Jeżeli teraz miałbym rekomendować którąś z aplikacji na iOS, to dalej jest to Kindle. Liczę na to, że wkrótce Amazon pobłogosławi ePub i wszystkie moje książki ze Stanzy przerzucę na konto w Amazonie. Mam też nadzieję na słownik i funkcje społecznościowe.

Jeśli tak się nie stanie, to bardzo możliwe, że coraz więcej książek będę dodawał do iBooks. Sądząc po ostatnich zmianach w aplikacji widać, że Apple nie za bardzo radzi sobie jako dostawca treści, ale znakomicie jako twórca oprogramowania. iBooks wiele by zyskał, gdyby była możliwość dodawania książek bezpośrednio do aplikacji w sposób znany ze Stanzy, czyli przez wpisanie adresu internetowego pliku książki.

No właśnie, Stanza. Wydaje mi się, że aplikacja jest “na wymarciu”. Aktualizacji jest niewiele i niewiele wnoszą. Brak półki w chmurze, co jest podstawową zaletą Kindle, a będzie również dostępne w iBooks, skazuje na kopiowanie kolekcji książkowej z urządzenia na urządzenie przez iTunes.

Bardzo możliwe, że pożegnamy się ze Stanzą w chwili, gdy Amazon zacznie wspierać ePub.

Share

Comment

Let's get in touch on Twitter or Facebook.